Uratujmy windsurfing!

Skąd ten kontrowersyjny tytuł? Czy windsurfing, zgodnie z powszechną opinią, faktycznie jest w odwrocie na rzecz kitesurfingu?

Gdybyśmy przyglądali się kondycji naszego sportu tylko z perspektywy Wavecampów to teza byłaby zgoła inna. Najprawdopodobniej w sezonie 2018 szkolenia spod znaku Wavecamp staną się najpopularniejszymi windsurfingowymi wyjazdami szkoleniowymi na świecie (o ile nie stały się nimi w 2017 roku).

Dlaczego w takim razie obserwujemy tak wielką przepaść pomiędzy przyrostem nowych kursantów na wyjazdach a kondycją reszty branży windsurfingowej? Kursanci pytani o to mówią o perfekcyjnej organizacji i wybitnych szkoleniach. Dodam do tego dwa punkty, których przestrzeganie przez inne firmy z naszej branży może sprawić, że windsurfing odzyska swoje zasłużone miejsce wśród innych sportów wodnych.

UCZ SIĘ PRZY SILNYM WIETRZE

Jeżeli tylko masz taką możliwość to korzystaj z uroków silnego wiatru. Piszę ten tekst w samolocie z Fuerteventury do Warszawy. Razem ze mną, oprócz wielu doświadczonych kursantów, wracają również dwie windsurferki i czterech windsurferów (15-68 lat), którzy jeszcze tydzień temu zaczynali (w większości) swoją przygodę z pływaniem na desce. Pod naszym okiem robili swoje pierwsze zwroty na wiatr i starty z plaży. Prawdopodobnie większość windsurferów zaczyna na tym etapie i…na nim kończy. Nie wiedząc, że dopiero po pierwszym wejściu z ślizg złapią takiego bakcyla, że nie będą w stanie wyobrazić sobie urlopu bez pływania na desce. My (instruktorzy) powinniśmy robić WSZYSTKO, by w bezpieczny sposób jak najszybciej doprowadzić kursantów do pływania ślizgowego!

Dlatego oglądanie niezwykłych postępów początkujących kursantów, którzy po kilku dniach  intensywnego szkolenia na Fuerteventurze wyjeżdżają z umiejętnością pływania w ślizgu, przednim strapie i swobodnymi startami z plaży na deskach bezmieczowych jest dla nas najwspanialszą nagrodą za naszą pracę.

Kilka dni temu korespondowałem z jednym z Wavecampowiczow, który zadebiutował pod naszym okiem we wrześniu 2017 roku. W tym samym sezonie uczestniczył w czterech różnych szkoleniach w Polsce. Oprócz baaaardzo nierównej formy instruktorów, którzy go szkolili, przeszkadzała mu w szkółkach jedna rzecz: pływanie wypornościowe „prawo-lewo” było dla jego trenerów celem samym w sobie. Mimo tego, że trafił na kilka dni silniejszych podmuchów wiatru, nikt nie pomyślał nawet o tym żeby zmienić mu deskę na bezmieczową czy wytłumaczyć krok po kroku jak wejść w ślizg. Wavecamp był dla niego ostatnią deską ratunku przed ostateczną ewakuacją z tego pięknego sportu. Całe szczęście, zatrzymaliśmy go na pokładzie😉

 

WINDSURFING NIE JEST DLA KAŻDEGO

Nikt nie zaprzeczy, że pływanie na desce jest sportem wymagającym. Szczególnie na początkowym etapie najbardziej potrzebna jest cierpliwość i wiara we własne możliwości. Ci, którzy zaangażują się najbardziej i przymkną oko na dziury w dłoniach, obite kostki i zakwaszone mięśnie, poczują jaką cudowną radość daje pływanie w ślizgu, lekkość przy startach z wody i brak problemów z ustawianiem sprzętu.

Wiesz o czym mówię? Pewnie doskonale pamiętasz tę mordęgę na początku przygody z windsurfingiem i teraz możesz śmiało powiedzieć, że twardy z Ciebie okaz😊! Mam dla Ciebie znakomitą informację: takich jak Ty jest więcej. Twórzmy społeczność windsurferów, wzajemnie się wspierającą oraz pomagającą początkującym adeptom. Tyle nas łączy, pomyśl o tym! Gdzie znajdziesz lepszych kompanów do podróży jak nie wśród windsurferów? Kto zrozumie Twoją kolejną nieobecność w szkole lub pracy „bo wieje”?

HEJ! Pływasz na windsurfingu. Przeszedłeś przez pierwsze „sito”. Ci, którzy nie byli gotowi na początkową lekcję pokory, uciekli do sportów, które nie wymagają większego wysiłku. Zróbmy atut z naszego charakteru i wysyłajmy wiadomość do naszych znajomych o treści: „windsurfing jest coraz łatwiejszy. Bądź jednak gotów na ból i zakwasy na samym początku. Zaufaj mi – pierwszy ślizg z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę jest możliwy już po kilku dniach nauki i jest wart wszystkich zakwasów!”.

 

Jeżeli chcesz dołączyć do wielkiej społeczności pasjonatów z charakterem to zapraszamy na Karpathos, najbardziej wietrzny spot Morza Śródziemnego. To tutaj jest niezwykle miejsce do błyskawicznych postępów początkujących windsurferów, gdzie na płytkich i lazurowych wodach zatoki Chicken Bay byliśmy w ostatnich latach świadkami pierwszych ślizgów wielu polskich deskarzy. Szczegółów dowiesz się klikając w zakładkę „szkolenia” i wybierając interesujący Cię termin.

 

Do zobaczenia na wyjazdach,

Maciej Kapuściński